Strona:Teodor Jeske-Choiński - Poznaj Żyda!.djvu/220

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


powców“, jako: wstecznicy, obskuranci, gasiciele światła i t. d., nie mieli żadnego wpływu na szersze masy — byli odosobnieni.
Rozbiła ich zresztą „ugoda“ (dzisiejszy „realizm“), zabrawszy im większość towarzyszów (ks. Z. Chełmickiego, A. Donimirskiego, Godlewskiego Mścisława, Stanisława Ostrowskiego). Pod pierwotnym sztandarem wytrwali tylko: ks. Jan Gnatowski i T. Jeske-Choiński, służąc swojej idei każdy na własną rękę — rozbitkowie bez towarzyszów...
Po pozytywizmie przyszedł modernizm literacki („Młoda Polska“), który miał być reakcyą fantazyi i uczucia, przeciw jednostronnej „trzeźwości“ pokolenia popowstaniowego, jej poprawką. Ale nie sprostał podjętemu zadaniu, bo przyszedł na świat ze „skrzydłami zbarczonemi“ (K. P. Tetmajer).
Przyszedł na świat z „skrzydłami zbarczonemi“, bo za truł się w tonie swojej matki rodzonej, Polski, bólem stuletniej niewoli a w szkole swojej matki chrzestnej, Europy Zachodniej i Wschodniej, zaczadziił się miazmatami zgnilizny moralnej, pesymizmu, znużenia. Chociaż stanął sztorcem przeciw pozytywizmowi, był mimo to jego dzieckiem, jego bankructwa ostatnią skargą.
Więc zamiast wznieść się wysoko ponad nędze i podłości tej ziemi, wlókł zbarczone skrzydła właśnie po tej ziemi i to po jej zaułkach newrozy i psychopatyi; zamiast rozbrzmieć pieśnią wiary i nadziei, załamał, opuścił bezsilne, omdlałe ręce i skarżył się,