Strona:Teodor Jeske-Choiński - Poznaj Żyda!.djvu/214

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


nia. Nasze złudzenia asymilacyjne rozwiały się ostatecznie.
Powie kto: z tłumów żydowskich trzeba wyłączyć inteligencyę żydowską.
Świeża to inteligencya. Stworzyły ją dopiero czasy powstaniowe. Gromadnie opuszczała po r. 1863 młodzież żydowska ghetta i chedery, tłocząc się do średnich i wyższych szkół chrześcijańskich. Patenty gimnazyalne, dyplomy uniwersyteckie dawały jej stanowisko społeczne i towarzyskie. Zaroiło się po latach dwudziestu Królestwo od żydowskich: lekarzów, adwokatów, techników, dziennikarzów, w końcu literatów. Pomógł im nastrój chwili — zlew eksperymentów asymilacyjnych i doktryny pozytywistycznej. Eksperymenty asymilacyjne witały ich życzliwie, otwierały im domy polskie, zdejmowały z nich „żółtą łatę“ ghetta, doktryna pozytywistyczna, atakująca pod hasłem wiedzy nowoczesnej i upostępowienia narodu, wszystkie dawniejsze „wartości“, całą przeszłość: tradycye, zwyczaje i obyczaje narodu, religię, katolicyzm, księdza, szlachcica — pozwoliła im w skórze inteligenta zostać sobą.
Tak, sobą... Bo Żyd, wychowaniec ghetta, Talmudu i „wolnego handlu“, nienawidzi kultury chrześcijańskiej, kłócącej się na każdym kroku z jego pychą, bo Żyd, pozbawiony talentu dodatnio twórczego, lgnie, oświeciwszy się, do wszelkiej negacyi, do wszelkiego wywrotu. Jest on zawsze wszędzie tam, gdzie się w społeczeństwach innowierczych coś ry-