Strona:Teodor Jeske-Choiński - Poznaj Żyda!.djvu/213

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


żądamy, żeby polskość była pojmowana w taki a taki sposób; w końcu zjawia się pokolenie, którego znaczna część powiada już poprostu: jesteśmy Żydami i nie chcemy być niczem innem.“
Nikogo, kto zna psychologię Żyda, nie dziwi taka ewolucya. Jest ona naturalnym owocem jego duszy. Żyd nie bawi się nigdy i nigdzie w sentymenty wobec innowiercy, widzi wszędzie i zawsze tylko siebie, swój interes, swoje cele.
Zmiana położenia politycznego i ekonomicznego Królestwa przygotowywała stopniowo, powoli grunt dla „litwaków.“
Ruchliwsi, zuchwalsi, więcej przedsiębiorczy od naszych Żydów litwacy, zoryentowawszy się szybko w położeniu, byli tą iskrą, co, padłszy na materyał zapalny, wywołuje eksplozyę.
Zarzucili oni Warszawę swojemi gazetami żargonowemi, stworzyli cały szereg teatrów żydowskich, urządzali bale „purimowe“ i dodali swoją butą, swoją bezwzględnością naszym Żydom odwagi, budząc, podniecając ich drzemiącą, rasową megalomanię, ich odwieczne poczucie „wybraństwa“. Okrzyki „precz z białą gęsią!“ (podczas rewolucyj) były pierwszym, jawnym wyskokiem tej przebudzonej megalomanii, drugim zaś — mocniejszym, podkreślonym jeszcze wyraźniej, zachowanie się Żydów warszawskich podczas ostatnich wyborów do Dumy petersburskiej (w październiku 1912 roku).
Teraz chyba nauczył się już każdy inteligentny Polak psychologii Żyda, wie, z kim ma do czynie-