Strona:Teodor Jeske-Choiński - Klemens Junosza Szaniawski.djvu/7

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została skorygowana.

    gacza. Sam „Syzyfem” będąc, odczuwał najlepiej Syzyfów.
    Jak nad krajobrazem przeciętnej wioski polskiej, unosi się i nad nowelami wiejskiemi Junoszy („Na zgliszczach”, „Stracone szczęście”, „Pod wodę”, „Fotografje wioskowe”, „Syzyf” i inn.) dziwnie rzewny smutek. Słychać w nich ciągle, jakby ciche, stłumione łkanie szarego pracownika, skarżącego się na ból i bezbarwność szarego życia.
    Jak w ubogich dworkach i chatach uboższego szlachcica i chłopa, gospodarują i w nowelach wiejskich Junoszy „Bieda z Nędzą”. Troska siedzi na trosce i pogania troską. Komornicy i sekwestratorowie, występują w nich prawie zawsze.
    Zdawałoby się, że obrazki, rzucone na tło, nie nadające się wcale do jasnych malowideł, powinny być przesiąknięte żółcią pesymizmu. Bo jakże się radować, weselić, jakże patrzeć na życie przez szkła różowe, kiedy trzeba zdobywać codziennie prawo do tego życia trudem nad siły, trwogą przed niepewnem jutrem, częstokroć nawet gorzkiem upokorzeniem? Śmiech szczery nie rodzi się ze smutku.
    Ale w obrazkach wiejskich Klemensa Junoszy nie złorzeczy gniew, nie bluźni przekleństwo, nie zgrzyta zgryźliwość. Jeźli tu i owdzie błyśnie łza, to wstydliwa, pod powieką ukryta łza rezygnacji, jeźli odezwie się skarga, to zawsze tak cicha, jak westchnienie, nie naprzykrzające się nikomu.
    Jego drobni szlachcice, ekonomi, rzemieślnicy, chłopi znoszą z uległością posłusznych dzieci ból ciężkiego życia, wdzięczni losowi za najkrótszy, najbledszy uśmiech. Najpospolitsze szczęście, najmniejsze powodzenie wraca im wiarę w lepszą przyszłość.
    Nie szara mgła smutku tłucze się nad szaremi obrazkami Junoszy, lecz owiewa je raczej błękit