Strona:Tadeusz Jaroszyński - Oko za oko.djvu/73

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


— Tak, odparła ostro — ale tamto było z miłości.
Jan wydął pogardliwie usta.
— Phi!...
Profesor ujął go za rękę.
— Powstrzymaj, młodzieńcze, owe oznaki pogardy. Nie należy pogardą szafować za hojnie, gdyż, jak powiada Chateaubriand, zbyt wielu z nas jej potrzebuje. Kto pozna do gruntu serce kobiece, kto pozna je tak dokładnie, ażeby miał prawo przebaczyć... sobie?