Strona:Tadeusz Jaroszyński - Oko za oko.djvu/199

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


w karmniku, a surdut od najpierwszorzędniejszego krawca pasuje im właśnie, jak psu chomąto. Co innego kobiety — kobiety piękne, których ostatecznym celem i ambicyą jest osiągnięcie właśnie najwyższych szczytów wdzięku. To jest ich ziemskiem zadaniem, ich posłannictwem, ich kultem. Czyż podobna sobie wyobrazić prawdziwie piękną kobietę bez należycie wykwintnej oprawy? Ale też z drugiej strony najwykwintniejsza, najbardziej luksusowa oprawa może sharmonizować się najcudowniej z piękną kobietą, już przez to samo, że jest piękna, niezależnie zupełnie od sfery, z jakiej pochodzi. Mała pokojóweczka Józia już przez samą swą przedziwną urodę posiadała w potencyi wszystkie warunki na damę wielkoświatową, czy półświatkową. Z chwilą, kiedy włożyła pierwszą bluzkę jedwabną, czuła się w niej odrazu tak swojsko i naturalnie, jak obecnie, kiedy podróżuje sleepingami, lub własnymi samochodami, kiedy staje w najpierwszorzędniejszych hotelach, jeździ do najmodniejszych plaży europejskich i ubiera się u Paquin’a w Paryżu. To się najsłuszniej należało jej urodzie. Nie dziwiłbym się, gdybym kiedyś w towarzyszącym jej gentlemanie poznał nie jakiegoś już, jak obecnie, polskiego magnata, ale następcę tronu któregoś z najpotężniejszych mocarstw. To nie ma granic od chwili, kiedy ją dobry geniusz ze swędów kuchennych u pań-