Strona:Tadeusz Dołęga-Mostowicz - Znachor 01.djvu/86

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


— Nie mnie żenić się, Zoniu...
— Nie podobam się tobie?
— Co tam podobania. Żadna mi się nie podoba, bo ja nie do żeniaczki.
— Niby dlaczego?
— A ot, tak.
— Baba ci potrzebna. Może nie?
— A nie.
— No, to niech cię cholera weźmie! — wybuchła niespodziewanie Zonia. — Żebyś na górce siał i słońca nie baczył! Żeby cię trasca mordowała! Żebyś w wodzie siedział i pić chciał! Widzisz go! Takiś nieużyty?... Takiś zawzięty?... Dobrze, dobrze! Popamiętam to sobie! Tfu!
I wylatywała czerwona z gniewu, trzaskając drzwiami. Ale nazajutrz nic w niej gniewu nie zostawało. Znowu pieczołowicie dolewała mu zupy, herbatę nalewała mocniejszą niż innym i szczerzyła równe białe zęby.
Poza Zonią nikt z rodziny młynarza do Antoniowej przybudówki nie zaglądał, wyłączywszy oczywiście małą Natalkę. Natalka dzień i noc siedziałaby tu, gdyby tylko mogła. Przywiązała się bardzo do Antoniego.
Któregoś dnia powiedziała mu:
— Ciotka Zonia coraz więcej się stroi. Wczoraj na jarmarku czerwoną bluzkę kupiła. I mydła pachnące kupiła. I trzewiki na takich wysokich obcasach...
— To i dobrze.
— Ale ja wiem, dlaczego ona się stroi
— Bo baba, a baby lubią stroić się.
— Nie — potrząsnęła głową Natalka. — Ona dlatego, że chce z tobą żenić się.
— Nie gadaj byle czego — ofuknął ją.
— To nie ja, ale Witalis mówił. I babcia też.
— Głupstwa mówili.
Dziewczynka klasnęła w ręce:
— Prawda?... Prawda?...
— No pewno, że głupstwa, a ty czego się cieszysz?
— Bo ja wiem, dlaczego ty nie chcesz ciotki Zoni. Ty ożenisz się ze mną, jak ja dorosnę.
— Na pewno, na pewno — pogładził ją po włosach i uśmiechnął się.
— Ożenisz się?
— Tylko dorośnij.
Z nią jedną lubił rozmawiać i tylko do niej uśmiechał się czasami. Polubił Natalkę serdecznie. Toteż ilekroć zdarzały się jej ataki padaczki, martwił się bardzo i obiecywał sobie zaraz na wiosnę wybrać się do lasu na poszukiwanie tych ziół, które mogły ją wyleczyć. W całej okolicy, gdzie na sprzedaż, albo na własny użytek ludzie zbierali rumianek, waleriankę, mięte,