Strona:Tadeusz Dołęga-Mostowicz - Znachor 01.djvu/103

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


— Niech pani nie myśli, panno Marysiu, że jestem aż takim głupim zarozumialcem.
— Tego nie myślę — odpowiedziała chłodno — Myślę natomiast, że bardzo taktownie podkreśla pan różnicę społeczną, jaka między panem i mną istnieje...
— Panno Marysiu!
— ...i tę łaskę, jaką mi pan wyświadcza, racząc tracić swój cenny czas na rozmowy z głupiutką i ubogą ekspedientką z małego miasteczka...
— Panno Marysiu! Bo doprowadzi mnie pani do szału!
— Nie mam tego zamiaru, proszę pana. Moim obowiązkiem jest być uprzejmą dla klientów. I dlatego chcę pana teraz przeprosić, bo muszę zamieść sklep, a kurz mógłby zaszkodzić pańskiemu cennemu zdrowiu, już nie mówiąc o londyńskim ubraniu.
— Tak pani mówi? — zerwał się blady.
— Tak, proszę pana
— Panno Marysiu!
— Czy pan jeszcze co każe zapakować? — pochyliła się z wymuszonym uśmiechem nad ladą.
Czyński trzasnął się z całej siły trzciną po cholewie.
— Sam siebie zapakuję, do ciężkiego diabła! Żegnam panią! Nieprędko mnie pani zobaczy!
— Szczęśliwej drogi...
— Psiakrew! — zaklął.
Wypadł ze sklepu, wskoczył na siodło i z miejsca poderwał konia do galopu. Widziała przez okno jak niczym wariat przeleciał przez niezabrukowany Plac Niepodległości, wznosząc kłęby kurzu.
Usiadła i zamyśliła się. Wiedziała, że postąpiła słusznie, że temu zarozumialcowi należała się nauczka, a jednak żal jej było.
— Nieprędko go zobaczę... Pewno nigdy — westchnęła — Ano trudno. Może to i lepiej.
Nazajutrz gdy o ósmej przyszła otworzyć sklep, przed drzwiami czekał już gajowy z Ludwikowa. Przyniósł list. W liście Czyński pisał, że ma wakacje zatrute i to przez nią, że nie spodziewał się tego po niej, że najopaczniej zrozumiała wszystkie jego intencje, że skrzywdziła go i obraziła, ponieważ jednak i on zachował się niegrzecznie, uważa za swój obowiązek przeprosić ją.
„Dla zalania tych gorzkich wspomnień — pisał w zakończeniu — jadę do Wilna i będę tak pić, że pewno mnie licho porwie zgodnie z życzeniami Pani“.
— Czy będzie, panienko, odpowiedź? — zapytał gajowy.