Strona:Tłómaczenia t. I i II (Odyniec).djvu/503

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


Słowem, wszystko się ruszyło,
Odrodziło się, ożyło,
A wszystko jak dawniéj było.
Prócz nowego tylko gościa,
Królewica jegomościa,
Co z królewną wraca z wieży,
Król naprzeciw niego bieży,
Królowa tuż za nim kroczy,
Za królową dwór się tłoczy,
A u wszystkich wielkie oczy!…
A królewic im rzecz całą
Opowiada, jak się stało. —
Słysząc to król i królowa,
Ledwo mogli przyjść do słowa,
By mu wdzięczność swą objawić,
I z królewną błogosławić.

Cóż wam jeszcze mówić daléj? —
Kochankowie się pobrali.
Król znów sprosił gości wiele,
Sprawił ucztę, a wesele,
Lusztyk, bal! — I ja tam byłem,
Miód i wino z gośćmi piłem.
A com od nich się dowiedział,
Tom wam, jak mógł, opowiedział.