Strona:Tłómaczenia t. I i II (Odyniec).djvu/479

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


WIERNOŚĆ.
BALLADA
Z BÜRGERA.

Kto chce mieć kochankę dla siebie jedynie,
Rad stroni od miasta i dworu.
Pan dworski raz w pięknéj kochał się dziewczynie.
I chcąc ją dla siebie zachować jedynie,
Strzegł w zamku dalekim śród boru.

Nie zważał na trudy, nie zważał na pory,
Bo miłość trud płaci sowicie.
Jak skoro mrok zapadł — przez góry, przez bory,
Do zamku, gdzie miła, niósł jego koń skory,
I stawał u celu o świcie.

Mgłą nocną obwiany i rosą oblany,
Gnał raz Pan co siły zdaleka.
Już widać, już widać cel drogi żądany:
„Pośpieszaj! pośpieszaj, mój koniu kochany!
Gdzie szczęście i rozkosz nas czeka!“ —