Strona:Tłómaczenia t. I i II (Odyniec).djvu/426

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


— „Hełm i pancerz złocony, miecz na szarfie czerwonéj,
„Po nad hełmem trzy pióra sokole;
„Na puklerzu wyryty, sokół strzałą przebity,
„A u góry trzy gwiazdy w półkole.“ —

— „Paziu! kłamstwo w twéj mowie! Ha! i biada twéj głowie!“ —
Krzyknął Baron, i porwał się z gniewem.
„On być nie mógł na górze! on już nie żył w téj porze;
„0n już leżał w mogile pod drzewem.“ —

A paź ręce załamał: „Karz mię, zabij, gdym skłamał!
„Bo widziałem, słyszałem ja sam,
„Jak go Lady ściskała, jak go Lady nazwała
„Sir Ryszardem de Koldingham.“ —

Baron pobladł jak chusta, wlepił oczy, ściął usta,
I stał niemy, aż przemógł swą trwogę.
„Nie! grób jego głęboki; skrzepłe były już zwłoki;
„Nie! nie mogę wierzyć, nie mogę! —

„Gdzie około Melrozu, z gór ciasnego wąwozu
Twid się w szersze rozlewa koryto,
„Tam na dzikiém rozdrożu, na Ejldońskiém tam wzgórzu,
„Koldinghama śród nocy zabito.

„Olśniło cię ognisko, wiatr ci przyniósł nazwisko,
„Jeśli wreście uwierzyć ci muszę;
„Bo już trzy dni zań w chórze, tam w Drajburskim klasztorze,
„Księża psalmy śpiewają za duszę.“ —