Strona:Tłómaczenia t. I i II (Odyniec).djvu/425

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


„„Przyjdź! zaklinam więc ciebie, w imię Boga na Niebie!
„„Przyjdź, przyjdź do mnie! mój luby! mój drogi!“ —

— „„Choć stróż będzie zjednany, choć przykute brytany,
„„Choć gałęźmi potrząśniesz podłogę;
„„Wiész, że ksiądz śpi przy wchodzie; on mnie pozna po chodzie,
„„Każe w dzwony uderzyć na trwogę.““ —

— „„Ksiądz na rozkaz przeora, już w Drajburgu od wczora,
„„Pogrzebowe odprawia modlitwy,
„„Za jakiegoś rycerza, co bez skruchy, pacierza,
„„Niespodzianie legł wczoraj śród bitwy.“ —

„Rycerz podniósł twarz smutną, a był blady jak płótno,
„I roześmiał się dziko i srogo:
— „„Cha, cha, cha! — rzekł — te modły, co tam księdza wywiodły,
„„Cha, cha, cha! czyż być za mnie nie mogą? —

„„O północy, jak skoro, duchy mocy nabiorą,
„„Jak zaklęłaś, tak będę u ciebie!““ —
„I to rzekłszy ponuro, znikł gdzieś nagle za górą,
„I Milady wróciła do siebie.“ —

Baron milczał i słuchał, z oczu, z twarzy żar buchał,
Porwał sztylet, i krzyknął w zapędzie:
„Któż on? kto on? mów! jaki, był herb, zbroja i znaki?
„Ja czy on, jutra widzieć nie będzie!“ —