Strona:Tłómaczenia t. III i IV (Odyniec).djvu/584

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Dunois.

Jaka myśl?

Du Chatel.

Sam jéj nie chcę badać ściśle.
Bóg daj! niech tylko król koronę włoży!

La Hire (do Joanny).

Jak to? czyż powiew tajemniczéj trwogi
Z sztandaru twego, i ciebie pochłania? —
O! niechaj przed nim drżą Francyi wrogi!
Nam on jest zawsze godłem zmartwychwstania!

Joanna.

Tak! prawdę mówisz! — tak! niechaj drżą wrogi!

(Słychać marsz koronacyjny za sceną).
Dunois.

Bierz więc chorągiew! Śpiesz! bo czas jest drogi.

(Przymuszają ją do wzięcia chorągwi. Joanna porywa ją nakoniec z gwałtownością i odchodzi; wszyscy za nią).
SCENA IV.
(Teatr zmienia się, i wystawia otwarty plac przed kościołem katedralnym. Tłum ludu zapełnia głąb sceny; ze środka jego wychodzą BERTRAND, STEFAN i KLAUDYAN. Słychać zdaleka muzykę koronacyjnego marszu).
Bertrand.

Słyszycie granie? — To oni! — już blizko!
Pójdźmy pod kościół! — tam najlepiéj z boku
Będziemy widzieć całe widowisko.