Strona:Tłómaczenia t. III i IV (Odyniec).djvu/567

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Pan mój jest ze mną! — wierna méj przysiędze,
W Nim ufać będę, i przezeń zwyciężęl

(Chce odchodzić).
SCENA X.
LIONEL I JOANNA.
Lionel (wchodząc).

Przeklęta! broń się! — bo jedno z nas obu
Zginąć tu musi. — Krew tysiąca braci,
Szlachetny Talbot z przedwczesnego grobu
Woła o pomstę; — miecz ci mój odpłaci! —
I byś wiedziała, zwodzicielko podła!
Że mię nie splatasz w guseł twoich matni:
Jam jest Lionel — wojska wódz ostatni! —
Walcz! i klnij chwilę, co cię ze mną zwiodła!

(Walczą. — Po krótkiéj chwili Joanna wytrąca mu miecz z ręki).

Niewierne szczęście!

(Pasuje się z nią).
Joanna
(porywa go lewą ręką za pióro od hełmu i zdziera mu hełm z głowy, tak, że twarz jego odsłania; w prawéj ręce podnosi miecz jak do ciosu).

Miej więc, czegoś żądał!

(W téj chwili spogląda mu w oczy; wzrok jego mięsza ją nagle i jakby przeraża. Staje nieporuszona, i powoli opuszcza rękę)