Strona:Tłómaczenia t. III i IV (Odyniec).djvu/552

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Dom twój nie upadł! — Nie z miecza rycerzy.
Z łona dziewicy szczep jego odkwitnie,
I na dwóch tronach, w pełni majestatu,
Króluje, widzę, znajomemu światu,
Ha! i nowemu! który wola Boża
Kryje dziś jeszcze za zasłona morza!

Król.

O! mów! czy węzeł, co nas dzisiaj wiąże,
W przyszłe też wieki, dwa bratnie narody
Połączać będzie?

Joanna.

O! Królu! o! Książę!
Mocarze ziemi! strzeżcie się niezgody!
Nie budźcie Jędzy! niech w swych lochach drzemie!
Bo raz zbudzoną, kto zdoła powstrzymać?
Z jadu jéj smocze rozrodzi się plemię,
Z pożaru pożar będzie się rozdymać! —
Dość! — Obłok stanął u przyszłości progu. —
Cieszcie się z dzisiaj, jutro zwierzcie Bogu!

Agnieszka.

Święta Dziewico! ty wiész myśli moje,
Powiedz, co przyszłe rokują mi lata?

Joanna.

Duch widzi tylko wielkie dzieje świata,
Własnym twym losem rządzi serce twoje.

Dunois.

Lecz jakież szczęście, jakie ziemskie blaski,
Jaka nagroda będzie godna ciebie?
Ty! coś nam zlała zdrój niebieskiéj łaski!