Strona:Tłómaczenia t. III i IV (Odyniec).djvu/513

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Byś ojca twego uściskał mordercę,
Byś się powierzył przyjaźni Delfina? —
Aza ci, myślisz, przebaczy w swéj dumie,
Żeś go był wtrącił i dźwignął z przepaści?
Aza nie będzie obmyślał, jak umie,
By ci na przyszłość uszczuplić téj właści? —
Nie, nie! Filipie! bądź księciem i synem,
A będziesz wyższym od obrazy lichéj!

Filip.

Nigdym nie myślał o zgodzie z Delfinem,
Ale nie ścierpię cudzoziemców pychy.

Izabella.

O! pójdź! zapomnij niebacznego słowa!
Wczorajsza klęska serce wodza boli,
A gorycz myśli łatwo zdradzi mowa;
Niesprawiedliwym być łatwo w niedoli. —
Ale dość o tém! — czas zgasić w iskierce
Zgubny ów pożar, nim go wiatr rozdmucha.

Talbot.

Co mówisz? książę! — Gdzie jest prawe serce,
Tam rozum chętnie zdrowéj rady słucha. —
Królowa mądrze dla nas obu radzi.

(podając rękę)

A więc masz! zgoda zależy od ciebie.
Uznanie błędu niechaj błąd zagładzi.