Strona:Tłómaczenia t. III i IV (Odyniec).djvu/484

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


(do Radzców).

Król się was wypiera —
Lecz ja, w téj ojca mojego dziedzinie,
Idę się z wami zagrzebać w ruinie.

(Chce odchodzić, Agnieszka, go zatrzymuje).
Agnieszka (do Króla).

O! nie dopuszczaj, aby odszedł w gniewie! —
Zbyt ostry w słowach — prawda! lecz któż nie wie,
Jakim jest w sercu? jak w każdéj potrzebie
Ostatnią krople krwi odda za ciebie? —
Pójdź, pójdź, Dunois! wyznaj, że w zapale
Nadtoś powiedział! — a ty mu wspaniale
Przebacz z prędkości niemyślane słowo! —
O! pójdźcie, pójdźcie! niech złączę na nowo
Dłonie i serca wasze! — nim zawzięty
Gniew je zajątrzy, i drobną dziś szparę
Zamieni w przepaść!

(Dunois pogląda na Króla, zdając się oczekiwać na odpowiedź jego).
Król( do Du Chatela).

Każ mój dwór i sprzęty
Przenieść na łodzie! — Idziem za Loarę.

Dunois( do Agnieszki).

Żegnaj!

(Odwraca się i odchodzi spiesznie; za nim Radzcy).