Strona:Tłómaczenia t. III i IV (Odyniec).djvu/223

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Poszedł, jak nieraz, o północnéj porze
Dumać w jaskini śród skał Araratu.

Noe.

Po co on do niéj? Na całym złym świecie,
To miejsce jest najgorsze; bo w niém duchy
Gorsze od ludzi goszczą. — O! Jafecie!
Czemużeś wybrał, na głos ojca głuchy,
Niewiastę, któréj, choćbyś był kochany,
Pojąćbyś nie mógł? — Ach! serce człowieka!…
Gdy syn mój własny, wraz ze mną wybrany,
Znając złość świata i los co go czeka,
Mógł tak daleko zabrnąć i niepomnie! —
Pójdźmy go szukać.

Sem.

Ojcze! nie idź daléj!
Ja go sam znajdę.

Noe.

Nie lękaj się o mnie!
Kogo Pan wybrał, nad tym nie uczyni
Nic moc piekielna! — Będziem go szukali.
Pójdź!

Sem.

Do obozu sióstr?

Noe.

Nie! do jaskini.

(odchodzą).