Strona:Szymon Tokarzewski - Na Sybirze.djvu/47

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


Widać przywołany przez jenerała Ab: zbliżył się do niego i salutował.
Jenerał wydał mu jakiś rozkaz krótki.
Żołnierz salutował powtórnie.
Zaczem wyprostował się całą swoją olbrzymią postacią, zdjął czapkę, cisnął ją na dno łodzi, spojrzał w niebo jasne, zaróżowione lekko, zupełnie pogodne w tej chwili, — przeżegnał się trzykrotnie, szeroko rozłożył ramiona i rzucił się w rzekę z okrzykiem:
Gospodi pomiłuj!...
„Mon plaisir” zakołysała się gwałtownie a potem podniosła się cokolwiok...

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Cała flotylla spacerowych łodzi z „Mon plaisir” włącznie, została od rozbicia i zatopienia uratowaną szczęśliwie. ’
Kniaź Gorczakow i jenerałowa Schramowa zarządzili jeszcze świetniejsze polowanie, aniżeli to, jakie było projektowane w pierwotnym programie.
Prawdopodobnie owa świetność miała dla dygnitarzy, z Petersburga przybyłych, stanowić kompensatę za ową niefortunną żeglugę po Irtyszu, za strach i przykre emocye, których doznali podczas burzy, szalejącej nad okolicą.
Przeto, w dalszym ciągu, chodziliśmy do boru wycinać przejścia w gąszczach, gracować