Strona:Symfonie Anielskie Jana Karola Dachnowskiego.djvu/9

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Spuszcza się na padolne Bóg wieczny nizkości,

Żywot sobie obrawszy Panieńskiej w światłości,
Kędy bez zmazy stanął, a stamtąd, jak iny,
Do obory zstępuje [1]. O! jakie nowiny!
Luczną [2] odmianę czyni ten, co jest bogaty,

Królewicz, patrz, przychodzi na ten świat bez szaty.
10 

Członki jego pieszczone w żłobie położono,
Zimnem i niedostatkiem przykrym okrążono;
Królowie mu z podarzem nizko się kłaniają,
Osieł i wół Dzieciątko parą ogrzewają.

Wesoły pokój ziemi śpiewają dworzanie
15 

Sławę z chwałą niebiescy tobie, wieczny Panie.
Zaczym każdy mieszkaniec w tym ziemskim kieracie
Dziś bądź ochotnym, a ty, gospodarzu bracie,

Rozkaż wina nalewać, my śpiewać będziemy
20 

Nowe pieśni Dzieciątku i rozkołyszemy [3].

Symfonia wtóra.

Ach, zła Ewa nabroiła,
Kłopotu nas nabawiła,
Z wężem sama rozmawiała
I jabłuszka skosztowała,

Nabroiła.

Adam z raju wypędzony
Zostawił płód zarażony,
Ale go z kłopotu tego
Matka Syna przedwiecznego

Wybawiła.
10 
  1. stępuje.
  2. w obu wydaniach jednakowo.
  3. rozkołyszymy.