Strona:Symfonie Anielskie Jana Karola Dachnowskiego.djvu/36

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Nie przestają przygrawać

Mleczna [1] Dzieciątku dawać.
40 


O Jezu namilejszy
W takowy fest dzisiejszy
Racz nas przyjąć do siebie
Teraz i potym w niebie.

Symfonia dwudziesta.

„Czem, czem, czem, czem ubogo leżysz,
Zbawicielu mój?“ „Aza tego nie wiesz,
Iżem ja na to spuścił się tu z nieba,
Widząc, że-ć pilno ratunku potrzeba?“

„Czem, czem, czem Panie nago leżysz?“

„A wżdy mię prędko przyodziać nie bieżysz;
Patrzając na mię Pana naguchnego,
Ucz się ubóstwa cierpieć powolnego“.

„Czem, czem, czem w stajni leżysz Panie?“

„Żebym owieczkę zgubną wziął na ramię,
10 

Do swej owczarnie nędzną zaprowadził
I sprosne grzechy z niej razem wygładził“.

„Czem, czem, czem w żłobieś położony?“
„Żebyś był w niebo rychło wprowadzony

Z padołu płaczu i nędznego świata,
15 

Zażywał ze mną złocistego lata,


  1. w obu wyd. jednakowo.