Strona:Stefan Napierski - Poeta i świat.djvu/41

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


dostrzegamy w chmurach ciągnących,
jak kroczy, szczupły i dumny,

poprzez cienie, na piachach malowne,
beznadziejny szum, trzeszczący w sosnach,
oglądając z ironiczną dobrocią
trawy, do nóg pochylone pochyło!