Strona:Stefan Napierski - Poeta i świat.djvu/39

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


a ona będzie krająca, jak wawrzyn,
ostry, złocony, martwo szeleszczący!).
Oto nam ziemia pod usta podpływa,
morza, posągi, gwiazdy przyzywają,
a my stoimy, bardzo nieruchomi,
jak na pokładzie wielkiego okrętu.

Znów pod rękami dziś wyciągniętemi
czuję parapet, chwiejny, jako struna,
koniuszczkiem palców ledwo go dotykam,
jakbym się wspierał.