Strona:Stefan Napierski - Poeta i świat.djvu/34

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


prócz wierszy? Oprócz psa, który w twej dłoni
pysk ciepły chował? Prócz samotnej drwiny?
Prócz tej, która zdradziła; prócz przyjaciół,
których zdradziłeś; prócz daremnej sławy
i kołdry, gdzie twe ręce coraz bledsze
już nie szukały niczego, drgające,
kiedyś paznogcie gryzł w noce bezsenne
i księżycowe, jako w twej młodości,
u palców coraz chudszych, na pięterku
piątem, w poddaszu, nad ogromnem miastem,
które huczało, jako samo piekło!

O, pozwól. Dzisiaj morze, jak przed wiekiem,
szumi. Jest tylu bezdomnych na ziemi,
którzy gdzie głowy złożyć swej nie mają.
Pachnie ziołami wód, gorzkim i chłodnym
mułem. Gwiazdy świecą tak niebacznie!
Nie wracaj. Drogi powrotu tu niema,
a, jeśli jest, to zamilcz ją, poeto.