Strona:Stefan Napierski - Poeta i świat.djvu/10

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Nie wstrzymasz ich! Poniosły zapienione konie!
Ku miłości nieszczęsnej i, jak grób, głębokiej!).

Kiedy flety znów dźwięczą, to muśnięciem ręki,
jakbyś ziewanie skrywał, białą rękawiczką
przesłoń wargi! Powraca na falach piosenki,
jako Anioł świetlisty, uśmiecha się czysto —

I kołuje i nęci melodją, wiruje
na stropie malowanym i zrzuca lilije
— czuję woń ich, Konradzie! i róża ta żyje,
którejś nie dotknął, w dłoni i do krwi mnie kłuje.


p. Zofji Nałkowskiej.