Strona:Stefan Napierski - Poemat.djvu/95

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


ERRATA

Str. 2, wiersz 1 od góry (tytuł) jest Zamyślency, winno być — Zamyśleńcy.
Str. 4, wiersz 5 od góry:

Gwałtownik jestem boży.
Żadne mnie niebo nie trwoży.
Każdy dzień jest dzień. Każdy kwiat jest kwiat.
Nic nie wiem o was, dnie: otóż i cały świat.

winien być odstęp między:

Żadne mnie niebo nie trwoży.

Każdy dzień jest dzień. Każdy kwiat jest kwiat.

Str. 12, wiersz 5 od góry w niewłaściwem miejscu odstęp:

Ostrą patokę leje, w słodki się mleczy rdzeń.
Rozsadzam zielone ramiona,
Drgam, prężę się w listki chore,

A dusza moja zielona
Rozpęka w białą korę.

winien zaś być:

Ostrą patokę leje, w słodki się mleczy rdzeń.

Rozsadzam zielone ramiona,
Drgam, prężę się w listki chore,
A dusza moja zielona
Rozpęka w białą korę.

Str. 19, wiersz 6 od góry:

O, wbić się w kąt pokoju. Wrosnąć w ścianę.
Dłoń łagodna ze skroni potu trwóg nie zetrze,
Gdy dłonie niewidzialne kruche szyby prą,

Gną się, wklęsłe przez mroźne i modre powietrze,
U nóg