Strona:Stefan Napierski - Poemat.djvu/86

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Rozrzucę obie nogi
Pod ból, jak ciepły zgon,
Gdy w aureoli srogiej
Z trzew się wypruje: on.

Padnę na twarz w podzięce:
Z niebiosów schodzisz w niż —
(Widzę twe małe ręce
Przybite na straszny krzyż).

I pojmę w dziecinnym szlochu,
Co z ziemią mnie pogodzi,
Żeś ty mój syn najmilejszy,
Który się nie chce narodzić.