Strona:Stefan Napierski - Poemat.djvu/85

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


NARODZINY

Gdy każdy dzień przechodzi,
Wplątany w dzikie sprzęty,
Z krwawej się mojej rany
Narodzi Święty.

W wypukłą noc zieloną
Otworzę okiennicę,
Na wzdęte moje łono
Upadnie tajemnica.

Niebiosów zwisłe cielsko
Rozedrze ostry ruch,
Rozewrze się djabelsko
Ciężarny brzuch.

Na fioletowe zorze
Rozrzucę ręce obie,
Na ziemię i na morza
Upadnę w gwiazd żałobie