Strona:Stefan Napierski - Poemat.djvu/74

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


MELANCHOLJA

Boję się mej bezsennie otwartej szafy,
Tam żyją różne, różnobarwne krawaty!!

Rozbieram się i ubieram,
Dni do twarzy starej dobieram.

Ani nie milczeć, ani nie mówić.
(Nie można się porozumieć).

Bezmyślnie i długo patrzeć w okno,
Gdzie bolesną szarugą dachy mokną.

Czytać przy świecy Goethego,
Starego, niepotrzebnego.