Strona:Stefan Napierski - Poemat.djvu/44

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


KRAWATY

Pogrzebane w wąziutkiej lakierowanej szufladzie,
W długich pudłach stojące na marmurowej ladzie,

Gwiaździste, niebieskawe, chłodne, popielate,
O, z wody i niebiosów utkane krawaty!

Obywatele, bliźni, liczni i spokojni,
Każdy błękit natchniony pod swą brodę kładzie,
I wiąże toń różową, leżącą na składzie,
Pod mordę wygoloną różowy modny strojniś.

Prążkowate i zmienne, jak gorzkie morza wody,
Kokardy, rysowane w irysy, jak kaprysy mody.

Jaki młodzieniec i jaka słodka wiotka panna
Pozna lotną fantazję, gnącą się w fontazie —
Spójrzcie! Węzły krawatów natchnione są, jak kolor na obrazie,
Czyste strzeliste, jak rosa i zorza ranna.