Strona:Stefan Napierski - Poemat.djvu/27

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Minutę tak po minucie
Czterdzieści lat kartki mierzą,
Sypią się szmerem, jak piasek, na mnie w białym wysokim kołnierzu
I w długim, staroświeckim, żałobnym surducie.

Aleją zielonych grabów
Apollo kroczy z dzieweczką,
Ja pył strzepuję chusteczką
Z przedwiecznych inkunabuł.

Wplątany w tomy, jak w haszcze,
Chciałbym przed wami klęczyć,
Co święto okurzać z pajęczyn
Psałterze, które kornie i lubieżnie głaszczę.

Choć wiem, że dzień wioseny jakiś mnie omota,
(Zerwą się czarne półki, w pół zedrze pergamin)
I pogrzebie mnie liter obłąkane Amen
Tarczą, w którą Bóg groty śmiercionośne miota.