Strona:Stefan Napierski - Elegje.djvu/68

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


dotykająca zlekka źrałych pąków, aby
wytłoczyć moszcz tak tłusty, jak masło spienione,
natrzeć zdarte muskuły atletów i polać
dłonie, głodne poezji, zabłąkane w blasku.