Strona:Stefan Napierski-Chmura na czole.djvu/56

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


RANEK JESIENNY

Zblakłe płatki róży
Na oczu oboje;
Dzionek się nachmurzy,
Jak źrenice twoje.

Po zaklęsłem niebie,
W oba brzegi niecki
Żagiel się kolebie,
Chmurny i niebieski.

Po murawy rosie,
Pobladłą glazurą,
Miotasz się, o, głosie,
Ku szarym lazurom.

Rola rankiem śniada
— Pasma i paździerze —
Rudo przepowiada
Pradawne pacierze.