Strona:Stefan Napierski-Chmura na czole.djvu/57

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


JESIENIĄ

Nad niwą z mroku i złota,
Jak koncha zasłuchana,
Drążona podchmurnie grota,
Przez nimfy malowana.

Lazurom wystarczą liście,
By zabrzęczały struny,
Wzleciały w mosiądzu świście
Rdzą dziergane całuny.

Melodie wioną i płoszą
Poukładane sennie,
Upite winną rozkoszą,
Krajobrazy jesienne.

Na strudze marszczona smuga,
Jarzębiną barwiona —
Ach! srebrna przewionie struga,
Jak śpiew i płaszcz pocztyliona.