Strona:Stefan Grabiński - Demon ruchu.djvu/166

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


a poważnem naświetlenie. które ją poprzedziło. O ile sobie przpominam, powiedział pan, że w ostatnich czasach zdarzają się na kolejach zagadkowe objawy, które zdają się zmierzać ku jakiemuś celowi. Jeśli dobrze zrozumiałem ton słów, mówił pan na seryo, miało się wrażenie, że owe ukryte cele uznaje pan za ważkie może nawet przełomowe...
Twarz garbusa rozjaśnił tajemniczy uśmiech:
— I nie pomylił się pan... Kontrast zniknie, jeżeli owe „wesołe“ objawy pojmiemy jako szyderskie wyzwanie — prowokacyę, jako przygrywkę do innych, głębszych, niby próbę sił wyzwalającej się nieznanej energii.
— All right! odchrząknął profesor. — De sublime an ridicule il n’y a qu’un pas. Domyśliłem się czegoś podobnego. Inaczej nie byłbym wszczynał dyskusyi.
— Należy pan do nielicznych wyjątków; wogóle dotąd znalazłem w pociągu tylko siedm osób, które głębiej pojęły te historye i oświadczyły gotowość zapuszczenia się wraz ze mną w labirynt konsenkwencyi. Może w panu pozyskam ósmego ochotnika?
— To będzie zależało od stopnia i jakości objaśnienia, które mi pan dłużny.
— Oczywiście. Po to tutaj jestem. — Przedewszystkiem powinien pan wiedzieć, że ta-