Strona:Stefan Buszczyński - Kraszewski więzień i Niemcy.djvu/15

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


przykłady. Ale Polak!... wygnaniec!... kto za nim się ujmie?
Ani wyróżnienie go od innych uczonych przez samych monarchów, ani ordery nadane za naukowe zasługi przez zacnego cesarza Austrji, przez szlachetnego króla Italji, ani cześć okazywana mu od najznakomitszych mędrców we wszystkich krajach, nie zasłoniły patryarchy naszego przed ciosem teutońskiej zaciekłości. On, przyjmowany niedawno z największemi honorami w Stockholmie, przez króla szwedzkiego, przez cały naród skandynawski, uczczony przez Włochów, zaszczycony pierwszem miejscem przewodniczącego na literackim kongresie międzynarodowym w Wiedniu, na jedno skinienie porwany w stolicy, która się mieni ogniskiem powszechnej cywilizacji; bez względu na wiek, na stérane siły, na ciężką chorobę, osadzony w więzieniu tajemnem, srogiem, jak pospolity zbrodniarz!
W kraju Zulusów, w kraju najdzikszych ludożerców nie dopuszczonoby się takiego czynu, będącego zakałą XIX wieku.
Nie Kraszewskiego tylko mamy tu na względzie; ale zasadę, ale cechę bezprawia, cechę rozbestwionego zuchwalstwa, przechodzącego wszystko cokolwiek dotąd uczyniono z ujarzmionem społeczeństwem. Niech ludy ockną się, niech przejrzą do czego już doszło, do czego prowadzi żelazna ręka despotyzmu, co ich czeka w przyszłości! Niech naród nasz opamięta się jak jest poniżony!
Jakaż Kraszewskiego zbrodnia? Nie inna tylko ta że się urodził Polakiem.
Jesteśmy sponiewierani jak chwast niepotrzebny. A ci co godności nie czują, naszą godność za zbrodnię uważają; nie mogą nam przebaczyć że żyjemy, pomimo zadawanych nam tortur na ciele i na duchu. Pastwią się na mistrzach, na apostołach naszych.