Strona:Stefan Buszczyński - Kraszewski więzień i Niemcy.djvu/11

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


I niszczą nas wszelkiemi środkami! niszczą jak gdybyśmy byli zwierzętami drapieżnemi, — niszczą jak owady obrzydłe albo dokuczliwe!
Przejrzyjcie dzieje ludzkości. Czyż był kiedy podobny przykład, aby silniejsi zmówili się na wytężenie całej potęgi swojej dla wyniszczenia żywego narodu, który nikomu nic nie zawinił?!
„Dlatego — twierdzą obłąkani i olśnieni przepychem a urokiem przemocy, mierzący małą miarą nieśmiertelnego narodu życie, — „dlatego musimy przyjąć czyn dokonany, „myśleć o ocaleniu bytu, zapomnieć o przeszłości, wyrzec „się narodowości, tradycji, marzeń; — musimy iść za innymi ludami w ślady, — ukorzyć się przed silniejszym, utonąć w łonie nowych państw, zlać się w jedno ciało ludzkości, zetrzeć z siebie wszelkie znamiona indywidualizmu, stać się martwemi członkami społeczeństwa, aby żyć życiem spólnem.“
Nie widzą ciemni tego potwornego spisku na dwudziestomiljonowy naród, za to tylko, że walczy z przemocą w obronie siebie i ludzkości całej, — za to że walczy, choćby zwycięztwo było dalekiem, — za to że jeszcze nigdy nie zwątpił! Wiara w moc wyższą, w sprawiedliwość Opatrzności, która niezbadanemi drogami nas prowadzi, ta wiara najpotężniejszą bronią naszą, — największą zbrodnią w oczach tych, co nas jeszcze dodławić nie mogli.
Więc tysiące i krocie tysięcy, więc cały naród i jednostki, więc maluczkich i wielkich, winnych i niewinnych, bezbronnych i uzbrojonych, pracujących i bezczynnych skazano na zagładę. Ale moc Boża nas obroni!




W imię siły! (bo nie w imię prawa) uwięziono Kraszewskiego. W imię siły; — bo czyż można mówić o prawie w Europie, gdzie ośm miljonów żołnierzy, gotowych na