Strona:Stefan Barszczewski - Czandu.djvu/130

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


zdziwiła Parkera. Uważał ją za całkiem naturalną, bo jakże odległe były już owe czasy, w których albo drwiono ze zjawisk okultystycznych, albo też uważano je za sztuki zręcznych oszustów i ostrzegano przed niemi, nie posiadając organów odpowiednich dla zbadania tajemniczych objawów energji.
Wszak promienie X widzimy dopiero pośrednio, gdy zamienione są na światło zwykłe przez odpowiednie ekrany, a jednak istniały i wówczas, gdy ich nie znano; wszak w dwudziestym dopiero wieku, dzięki przedewszystkiem genjalnym pracom małżonków Curie, poznano rad i wypływające z niego zjawiska, choć przecież istniały i przedtem; wszak dotychczas nie znamy istoty elektryczności, choć korzystamy z niej na każdym niemal kroku.
Ileż jeszcze innych objawów energji, lekceważonych lub nieznanych przed półtora wiekiem, stało się teraz rzeczą naturalną?
Do nich należał też okultyzm.
Gdy świat naukowy jeszcze dziewiętnastego wieku lekceważył go ze spokojem zdumiewającym, to już na początku dwudziestego — zwłaszcza po tej wojnie straszliwej, która pchnęła ludzkość na tyle dróg nowych — nastąpił zwrot niespodziewany, prawdziwy wyścig o poznanie prawdy.
Stowarzyszenia takie, jak paryski „Institut Metapsychique International“, angielskie i amerykań-