Strona:Stanisław Przybyszewski - Polska i święta wojna.djvu/77

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została przepisana.

    trudności polskim legionistom na każdym kroku stawiali? — niemiecka armia musiała się na polskiej ziemi nimi zająć.
    A może magnaci, właściciele olbrzymich latifundyi, którzy zmuszeni są w interesie swego majtku i własności w drżącej trosce Rosyi się czepiać?
    I kto jeszcze zawiódł?
    Może Polacy w Poznańskiem, którzy lojalnie dali państwu niemieckiemu potężną armię, złożoną z czterystu tysięcy najdzielniejszego i najtęższego żołnierza, ci Polacy, którym nawet Maximilian Harden wystawia pochlebne świadectwo i przyrzeka im na przyszłość lepsze obchodzenie i widoki na urzędy?!


    ∗             ∗

    Idą i wciąż jeszcze idą w hojny i gościnny dom gospodarza nieprzeliczone szeregi ochoczych żniwiarzy, a każdy z nich z najbogatszym plonem, jaki w swem życiu zebrać zdołał, a wśród nich — jeszcze ich nie widzicie bracia w świętej wojnie? — mała gromadka najbiedniej szych ofiarników, którzy nic innego w tę świętą wojnę wnieść nie mogli prócz ofiarnych miseczek, na których płoną świętym ogniem i świeżo z piersi wyrwane serca — jeszcze ich nie widzicie?!
    Trzydzieści tysięcy polskich legionistów!
    Trzydzieści tysięcy — to wszystko, na co Polska: zdobyć się mogła?