Strona:Stanisław Przybyszewski - Polska i święta wojna.djvu/65

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została przepisana.

    Rosyi — Litwakom — i całą Europę poruszył niestworzonemi opowieściami o polskich pogromach żydów.
    Czyżby te piorunujące artykuły Brandesa o prześladowaniach żydów ze strony Polaków nie miały być niczem więcej dyktowane, jak tylko również przez to póaskie i nizkie uczucie nienawistnego »ressentiment’u« — i były drogą do Canossy za śmiertelny grzech młodzieńczego entuzyazmu dla Polaków — a może Brandes był niezadowolony przyjęciem, jakie mu Lwów w 1899 roku zgotował?
    Między papistami są tacy, którzy są »plus pape que le pape« — są między niemieckimi żydami tacy, którzy polskim przywilejom i prawom wolnościowym wszystko mają do zawdzięczenia, a teraz z nienawiści do Polaków najzacieklejszych hakatystów przewyższają do tego stopnia, że na rządzie niemieckim wymogli, by nienawistną nazwę miasta Inowrocławia przechrzcił na potworne »Hohensalza« — są między rosyjskimi żydami tacy, którzy, mimo Kiszeniewa i wprost niesłychanych pogromów w okręgu ich osiedlenia w południowej Rosyi są więcej Rosyanami, aniżeli Rosyanie sami, dumni i szczęśliwi, że za Rosyan mogą uchodzić — i takich to Rosyan-żydów napędziła sprytna i podstępna Rosya do Warszawy z jakie ćwierć miliona — i teraz dziw i gwałt i załamywanie rąk nad antysemityzmem polskiego społeczeństwa w ostatnich latach, jak mu się na kark taką hordę ultra-rosyjskich »kulturtraegerów« zwaliło.