Strona:Stanisław Grochowiak - Wiersze wybrane.djvu/292

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


BO CO JEST NA OBRAZIE?

Widzisz pani Majewska mamy tu przedstawione
Dzieci jakieś kobitę
Trzech chłopów z wąsami
Wszystko to starodawne A powiadają że Niemce
No to sam Hitler z nimi Dla mnie one są ludzie
W bardzo dramatycznej życiowej scenie ujęte

Bo kto jest ten ponury
Ten co patrzy z ukosa
Jakby mu chleb kury zjadły lub prosię w płocie utknęło?
Ten ci jest Kłusownik
Myśliwek
Co z nędzy
Po pańskich lasach za faunom harcował
Więc go — łaps! — capnęli
Gajowy (ten ci z prawej w kapelusiku z piórkiem)
I Policmajster (ten z wąsami w górę wywiniętymi jak widły)
Po pyskach cwałować
A lżyć pani Majewska jak święty Michał Diabła

Więc że kazamatą śmierdzi
Żona się zwiedziała
I cóż my pani Majewska nieszczęsne istoty
Czynim w takim razie?

Druga (prawie już łkając):
Zwołujem dzieciska