Strona:Stanisław Grochowiak - Wiersze wybrane.djvu/216

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Do Taliarcha


To żółte drzewo w granatu bukiecie,
Ta zwierząt ścieżka...
W jakiej dziewczynie lub w jakiej kobiecie
Zamieszka?

Ta smukła świeca na lichtarzów złocie,
Ten wiatr w welonie...
W jakiej zatracie, więc w jakiej pieszczocie
Zapłonie?

I pożar stogu pośrodku północy,
I szron na trzcinie.
Ku czyjej zgubie, ku czyjej pomocy
Przypłynie?

O, mój Taliarchu, nawet włosy lutni,
Żurawi poryw...
Przeobrażamy nieszczęśni Okrutni
W topory.