Strona:Stanisław Grochowiak - Wiersze wybrane.djvu/119

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Prawy
Przebiega
Podziemne
Pokoje

Ach ich podeszwy
Stopy elastyczne
Całują ziemię brodzą w soku malin
Nagle wzlatują na chmury
Jest dźwięk
Szklanych posadzek Rozsuwanych kotar

Tu
Nagłe światło rozżarzonej kuźni
Tam
Fiolet cienia
Wiatr piwniczny w nozdrza
Tu
Krajobrazy jak rzeźby na bramach
Tam
Targowiska z ćwiartowaniem wołu

Do kogo biegną posłańcy półnadzy
W jakich klimatach ich języki schną
Jacy siepacze ostrzą na nich miecze
Król
Jaki
Kona
Z nadziei
Z lęku?