Strona:Stanisław Czycz - Ajol.djvu/191

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


tam jest łagodność, jeszcze tylko szpetna forma agonia zarobienie na spokojność.
Czy my się zobaczymy jeszcze naprawdę a jeżeli to czy będziemy zdolni odporni zobaczyć obejrzeć nasze powierzchnie? ile szacowań w tym patrzeniu czy wzruszenia może.

Boję się siebie.

K—, 5 X 61.

Tak, gdy się spotkamy, mogłem właściwie już wcześniej przyjechać nie wiedziałem czy jesteś w domu, pozostaje ustalić termin, myślę że za jakiś tydzień, tych jeszcze parę dni to na takie wiesz drobne zmobilizowanie się, wyślę Ci list zawiadamiający, masz jednak wątpliwości czy się naprawdę spotkamy, czemu? — ale to nie jest jakieś znów pytanie z rodzaju tamtych, jak i do tamtych nie potrzebujesz mi już nic dopowiadać, ewentualnie wtedy, i ja odpowiem Ci chyba na jakieś pytania Twoje w ogóle wyjaśnię więcej za tych parę dni, tu w związku z tym że nieraz trudno Ci było mówić na jakiś temat lub usprawiedliwiałaś odbiegania mogę Cię uspokoić że sam temat dla mnie nie był czymś głównym, mogłem Cię pytać o sprawy dowolnie inne, dodatkowo tylko pomyślałem że co szkodzi o te może ważniejsze, też bez specjalnej koncepcji bez jakichś przemyśliwań, gdy jednak o czymś już zaczynałaś chciałem możliwie bez niedomówień, a czy szczerze to znam Cię przecież nie tylko z listów, jak i Ty mnie, choć nie przypuszczałem że aż tak bardzo, pisałaś raz że moje listy nie są mnie podobne, możliwe a dlatego — lecz wyjaśnienia odłożyliśmy, zobaczysz mnie za parę dni tego na pewno podobnego.

W—, (D—), 9 X 61.

(D —; miejscowość w której dom jakby wczasowy twórców, dworek)
Jestem już od czterech dni tutaj — mam załatwione na kilka lub kilkanaście dni — przez imię i nazwisko kobiety, historyjka sztuki gdy przeniosłam się z domu,