Strona:Stanisław Czycz - Ajol.djvu/168

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


pokoju i tam przychodziłam, i ten Jacek kiedyś położył koc na podłodze i chciał mnie rozebrać dusił mnie pod tym kocem i kazał siebie dotykać pamiętam tylko potworny strach i że nikomu nikomu nie miałam odwagi tego powiedzieć. Analogiczna sytuacja dwa lata później już w Polsce z krewnym alkoholikiem, onanizm, on się następnego dnia otruł i żyły sobie w wannie podciął po raz któryś tam z kolei chociaż tym razem ostateczny, nikogo z dzieci było nas troje kuzynostwa nie wpuszczono tego dnia do cioci Izy domu gdzie to się stało, ale Marta kuzynka moja piętnaście lat wówczas opowiedziała nam co się stało, i ja myślałam że to dlatego że on się wstydził tego co zrobił bo prosił żebym nie mówiła.
To bardzo chaotycznie piszę bo nie umiejscowione zdarzenia te.
Prosto: brak domu jakiegokolwiek, jedynie Rôchetaille gdzie mało pamiętam, jakieś winnice naloty wysadzenie mostu które przyniosło upragnione szkiełka z witraży w oknach werandy i schodowych szczury szparagi brzoskwinie saboty magnolie i bajka stamtąd heroiczna że jak ojca zabierali na samochód to kajdany przegryzłam tak opowiadałam w szkole już i tam też wymyślona Moja Uda co niby moja Siostra Starsza a córka dziadka i mojej mamy — szczerze wierzyłam i widywałam i ona była ideał ta jakby potrzeba stwierdzenia że jest ktoś kto potrafi najlepiej, bo ciągle dorośli wokół mnie. W szkole później sprawa religii, nigdy nie byłam chrzczona, a zeszyty do religii wszystkim robiłam piękne — za hebrajskie stopnie parą tych stopni po hebrajsku i już kupowanie za siebie za słowa za historie bohaterskie za rower za wrotki, szczucia pamiętam mnie i jednego Żyda, ale takie że tylko wyróżnienie, choć i zazdrość. Las Bielański bo mieszkałam wtedy w AWF bunkry nadziewanie much na trawy i puszczanie żaby nadmuchiwane dużo dużo samotnego chodzenia, rekolekcje to już zupełnie sama, i przy tych męczeniach zwierząt też wyjmowanie wędzideł koniom (zakopane są w jednym miejscu chyba 23) i satysfakcja z furii woźniców razy spadające na konia, kradzieże dalej drobne dla siebie i dla np. rekompensaty, taka choćby pomarańcza pamiętana, stoi wóz na Cegłowskiej wyjęłam najpierw koniowi wędzidło (woźnica poszedł się odlać za