Strona:Stanisław Czycz - Ajol.djvu/116

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.


Zagwizdałem sobie przed chwilą, jedno stare tango, i zrobiło mi się zrobiło mi się jakby to powiedzieć smutno podchodziły do mnie jakieś z młodości rojenia gdym tak gwizdał to tango które sobie nagle przypomniałem zawsze miałem słabość do tang grał to tango dawno na akordeonie taki jeden z tamtego czasu staliśmy tak z dziesięć metrów od domu mojej matki metrów z trawnikiem i dwoma drzewami staliśmy pod jednym z tych drzew to tango które sobie też gdy on grał przypomniałem słyszałem z radia gdy byłem młody bardziej jeszcze i przypomniałem rojenia słodkie wtedy a w przypomnieniu podchodziły do mnie rozdzierające, i tym właśnie wypięknione, tak teraz to podeszło do mnie wzmożone tym wypięknieniem podwójnie, to zdaje się tak w skrzypcach tony pięknieją te same gdy powtarzane w miarę upływu czasu gdy powracają, więc trzeba jakiś czas żyć żeby miało co powracać i tak wzmożone i zbiera się coraz więcej tego do rozdzierających powracań do tych powiedziałbym nabierań głębokości tonów przez wiele stopni rozpiękniających wewnętrznie w miarę upływu czasu człowiek wewnętrznie pięknieje pomijam bydlaków wyjątkowych nie wiem jak u takich nie jestem mocny w zoologii wewnętrznie pięknieje gdy zewnętrznie szpetnieje, więc by śmierć ta ostateczna najwyższa szpetota zewnętrzna była wewnętrznym wypięknieniem najwyższym, bywało nieraz że pragnąłem zobaczyć ich bo siebie w śmierci widywałem zobaczyć ich wszystkich i już nie w wyobraźni jak siebie tłumy powtórzmy zamienione w czerwone morze ugasić w nim pragnienie, więc by wyglądało że pragnienie najwyższego ich piękna czyżbym więc był estetą
ale zdaje się chodziło mi o coś innego i o coś innego jeszcze w tym drugim innym, i jeszcze gdym sam siebie gdym przechodził wiele różnych śmierci ale to już inna sprawa i powiedz też że to cię obsiadało i może miałeś do tego słabość jak do tang a nie opierałeś się temu i wiodło cię a jakiś cel że o coś ci w tym chodzi mogłeś sobie zmyślać, ale nie w chwilach tego, i myśleć też że w śmierci przeleci im przez głowę — ten to był geniusz tak jest jak on powiedział, i myślę teraz że to najpiękniej zyskać uznanie u tych co są