Strona:Selma Lagerlöf - Opowiadania.djvu/40

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


wiono mi, że w El Azhar tylu jest nauczycieli co kolumn — siedzieli nauczyciele na swych dywanach skuleni, a uczniowie ich, którzy się dokoła nich ugrupowali, słuchali uważnie wykładu kołysząc się wciąż w takt. I powiedz mu, że chociaż El Azhar pod żadnym względem nie odpowiadał pojęciu środowiska nauki, jakie my mamy na zachodzie, jednak byłem zdumiony tem, co ujrzałem. Powiedziałem wtedy sobi. Patrz, to jest ta wielka twierdza i ostoja islamu. Stąd rozchodzą się młode latorośle Mahometa. Tu, w El Azhar sporządza się leki mądrości utrzymujące naukę koranu świeżą i żywotną.
To wszystko powiedział przybysz niemal jednym tchem — poczerm zamilkł, dając czas dragomanowi do powtórzenia tego wróżbicie. Poczem mówił dalej: — Powiedz mu następnie że El Azhar zrobił na mnie tak potężne wrażenie, że ujrzałem go znów następnej nocy we śnie. Widziałem ową budowlę z białego marmuru, tych licznych studentów w czarnych płaszczach i białych turbanach tak, jak to jest zwyczajem w El Azhar. Przechodziłem po salach i po dworcach i zdumiałem się na nowo, jak potężną twierdzą jest dla islamu ten gmach. W końcu, wciąż we śnie, przyszedłem do podnóża minaretu, gdzie zwykł był wstępować wywoływacz modlitw i oznajmić wiernym, że nadeszła godzina modlitwy. Widziałem schody prowa-