Strona:Selma Lagerlöf - Opowiadania.djvu/36

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


— Tak będzie, jak sobie życzysz — mówi. Skarga i będzie cofnięta — dyktuje protokolantowi.
Oskarżony robi ruch, jakby chciał coś przeciw temu powiedzieć. — Cóż to, cóż to? — woła sędzia. — Czy masz może co przeciw temu? — Oskarżony jeszcze bardziej pochyla głowę i mówi szeptem: — O nie, najlepiej już chyba tak.
Sędzia chwilę jeszcze siedzi cicho, potem odsuwa ciężkie krzesło, wstaje i dokoła stołu idzie ku dziewczynie.
— Dziękuję ci, — mówi i podaje jej rękę.
Teraz ona kładzie biblię na stole, stoi i płacze i wyciera łzy chustką zwiniętą w kłębek.
— Dziękuję ci! — rzekł sędzia raz jeszcze bierze jej rękę lekko i ostrożnie, jakby była czemś delikatnem i kosztownem.




PRZYGODA W JEROZOLIMIE.


W starym, wielce poważanym meczecie Eletksa w Jerozolimie znajduje się w bocznem przejściu, prowadzącem w głąb poza właściwą nawę świątyni, bardzo głęboka i szeroka nyża okna. W tej nyży leży stary, podarty dywan, a na tym dywanie siada codziennie stary Mesullam, wróżbita umiejący wykładać sny, który za małem