Strona:Selma Lagerlöf - Królowe Kungachelli.pdf/68

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.

— Z jakiej racji mam ci pomagać w ratowaniu się przed gorzkim losem? — zapytał.
Powiedział, że uważa ją za niegodną współczucia. Nienawidzi jej za grzech spełniony względem siostry. Jest złodziejką. Chce zagarnąć męża Injeerd. Nawet tak zahartowany rycerz, jak Jalte, jęczy boleśnie na myśl, jak musiała cierpieć księżniczka. Astryd jednakże nie czuje tego. Powiększyła jeszcze cierpienia szlachetnej dziewicy i myślała tylko o własnej przyjemności. Biada Astryd! Ach, biada jej!
Astryd słyszała, jak głos Jalte przeszedł w ponury szept, jak gdyby wymawiał jakieś zaklęcie.
— Tyś to zepsuła pieśń moja najpiękniejszą! — zawołał. — Najpiękniejszą pieśnią, ułożoną przez starego Jalte, była ta, w której chciał opiewać najlepszą z kobiet i największego z pośród bohaterów. Lecz ty zepsułaś pieśń, zmieniłaś ją w bezsens, więc cię ukarzę, djabelskie plemie! Ukarzę tak, jak Bóg Ojciec ukarał kusiciela za wprowadzenie grzechu na jego świecie. Ja cię ukarzę!
— I nie proś mnie, kobieto, bym ci towarzyszył, — mówił dalej, — i bronił cię przed samą sobą! Wyobrażam sobie, jak cierpi księżniczka z powodu gry, którą prowadzisz z królem Olafem. Ze względu na nią i ze względu na mnie musisz być ukaraną. Nie pojadę zdradzić twej tajemnicy! To jest moja zemsta, Astyd! Ja cię nie wydam!
— Ty zaś pojedziesz do Kungachelli i jeśli nie powiesz prawdy, zostaniesz żoną króla. Lecz potem