Strona:Selma Lagerlöf - Królowe Kungachelli.pdf/61

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została przepisana.


— Czyż naprawdę uważasz króla szwedzkiego za niewolnika, który nie może rozporządzać swemi dziećmi? Czy rzeczywiście istnieje nad nim władza, która według swej woli wydawać może zamąż jego córki?
— A czy król szwedzki dopuści do tego, by go nazwano krzywoprzysięzcą? — zapytała księżniczka.
Król szwedzki roześmiał się głośno.
Bądź spokojna. Nie nazwą. Czemu się o to troszczysz, ty, kobieta? W radzie mej zasiadają jeszcze ludzie rozumni. Znajdą oni jakikolwiek wykręt.
Król zwrócił się do swej świty, odzianej w stroje myśliwskie.
— Chcę zerwać tę obietnicę, — powiedział. — Chcę się uwolnić od tego zobowiązania!
Lecz nie odpowiedział mu nikt z przybocznych. Żaden nie mógł podsunąć mu rady.
Król się rozgniewał i nie panując nad sobą, krzyczał:
— Gdzie jest wasza zachwalana mądrość? Chcę się uwolnić! Jak można sławić mądrość waszą?!
Król, krzycząc, pienił się z wściekłości, lecz nikt nie wiedział, co mu odpowiedzieć. Nagle z pośród dziewcząt wysunęła się Astryd i zaproponowała mu pewien plan.
Lecz Jalte powinien wiedzieć, że zrobiła to tylko dlatego, że było jej wesoło i zabawną wydała się myśl, że plan ten mogą uskutecznić.
— Dlaczego mnie nie poślesz? — zajpytała